Warto wiedzieć, na co zostały wydane pieniądze zebrane przez Płomień Nadziei i wysłane do Indii. Siostra Anna przysłała nam rozliczenie i możemy się przekonać, jaką wartość dla Flame of Hope mają nasze skromne dotacje. Złotówki przeliczone na rupie indyjskie od razu zyskują dodatkowe cyfry i ich sumy stają się poważne: 1 PLN = 18,2 INR, a 100 PLN to już = 1821 INR. Co zostało za nie kupione?

W roku 2018 Ośrodek Flame of Hope otrzymał od nas 32 030,20 zł., co stanowi 586 555INR. To wyjątkowo duża suma, ale mieszczą się w niej dwa opóźnione przelewy pieniędzy zebranych w 2017 roku, łącznie 14 739,60 zł. A oto lista zakupów, na które dostaliśmy faktury:

  • Żywność – łącznie 121 102 INR (6 613 zł.), w tym 500 kg ryżu, 200 kg cukru, olej, soczewica, herbata.
  • Książki – 20 550 INR.
  • Wypłaty dla nauczycieli – 21 000 INR.
  • Materiały budowlane – 213 316 INR, w tym na budowę domu dla biednej rodziny w wiosce trędowatych.
  • Meble – 49 780 INR, w tym szafy, krzesła, kosz na bieliznę itp.
  • Kafelki do łazienek w szkole – 71 340 INR.
  • Kopiarka – 75 000 INR.
  • Pokrycie kosztów podróży do Jajpuru (bilety lotnicze) w styczniu dla Rose Mary i asystentki – 43 171 INR (2 377 zł.).

Jak widać z zestawienia, nasze dotacje stanowią istotną część funduszy potrzebnych do funkcjonowania Ośrodka. Rok 2018 był wyjątkowy pod względem wpłat w ramach 1% PIT, ale z darowizn uzyskaliśmy tylko 7 520 zł. Ośrodek Flame of Hope działa tylko dzięki darowiznom z Włoch, Irlandii, Australii, Polski i innych krajów. Wszystkim nam leży na sercu los dzieci niepełnosprawnych, chorych, porzuconych, żyjących na ulicy w nieprawdopodobnej biedzie i poniżeniu. Wszyscy przyczyniamy się do tego, żeby odzyskały zdrowie i radość życia, dajemy im szansę na to, żeby uzyskały maksimum sprawności dzięki operacjom chirurgicznym. Bez naszej pomocy dzieło siostry Anny – naszej rodaczki – i jej zespołu nie byłoby możliwe.

Podtrzymujmy naszymi datkami Płomień Nadziei wzniecony przez polską misjonarkę – siostrę Annę – w odległych Himalajach. Postarajmy się poszerzyć grono darczyńców, wspólnie poszukujmy opiekuna i sponsora Ośrodka Flame of Hope wśród firm, przedsiębiorstw, instytucji. Użytkowników Facebooka proszę o wykorzystanie także tego medium.

Jak przebiegała wiosna 2019? Jak zwykle trwał sezon odwiedzin wolontariuszy: były powitania i pożegnania. Mariucia i Attila przygotowały ubrania i książki na nowy rok szkolny i wyjechały po dwumiesięcznej misji. Z krótszą wizytą przybyła z Irlandii grupa pięciu dziewcząt a ich młodzieńczy zapał do pracy najlepiej widać na zdjęciach. Byli jeszcze Nora i John z programem przygotowań Świąt Wielkanocy, a na koniec Lino i Guliana. I jeszcze świąteczna wizyta rodzinna: przyjechała Rani, siostra s. Ushy, z córką i synem. To był właściwie rodzinny wolontariat: Harry zastąpił chorą nauczycielkę języka angielskiego, Alina zajmowała się dziećmi z klasy specjalnej, a Rani uczyła dziewczęta w Kurseongu obsługi maszyny do szycia i gotowania. Wszyscy razem przygotowali potrawy świąteczne.

Jak zwykle uroczyście świętowano Wielkanoc. Jak zwykle było kilka urodzin: Akasha, Anjany, Deepiki i Shanti Kumari. Siostra Anna też obchodziła urodziny: dostała tort, życzenia i prezenty, oraz specjalnie przygotowane dla niej występy dzieci.

Tej wiosny były też wydarzenia szczególne: wybory parlamentarne, pokojowa demonstracja wspólnoty chrześcijańskiej i zaskakujący, przykry incydent w wiosce trędowatych. O tym piszemy w następnych punktach.

Szczegóły w biuletynie: Maj 2019

W Siliguri odbyła się demonstracja wspólnoty chrześcijańskiej. Jej przesłaniem było pokazanie pokojowego nastawienia chrześcijan, sprzeciw wobec przemocy oraz upamiętnienie ofiar ataków terrorystycznych na kościoły na Sri Lance. Zgodnie z życzeniem biskupa, reprezentacja Flame of Hope kroczyła w pierwszych szeregach. Dzieci zachowywały się z powagą świadczącą o dobrym rozumieniu sytuacji. Warto wiedzieć, że dotychczasowy premier Indii Narendra Modi i jego partia przejawiają postawy nacjonalistyczne i są niechętni wobec religii innych niż hinduizm. Rozpowszechniane  są pogłoski o tym, że chrześcijanie stosują przemoc i przekupstwo starając się nawracać Hindusów na swoją wiarę. Partia Narendry Modiego po raz kolejny zwyciężyła w wyborach.

Szczegóły w biuletynie:Maj 2019

Wybory w tym ogromnym kraju trwały kilka tygodni i były podzielone na etapy. Po raz pierwszy uczestniczyły w nich pełnoletnie dziewczęta z Flame of Hope: Shanti, Manisha, Anjana, Rakhi, Rajni, Leema, Pavitra i Meena oraz siostry: Anna i Usha. Oddały głosy na dotychczasową premier Bengalu Zachodniego, panią Mamata Banerjee. W swoich wcześniejszych działaniach i wypowiedziach wspierała ona mniejszości etniczne i doceniała pracę charytatywną misji chrześcijańskich. Przed wyborami odwiedziła „ludzi z gór” i doszło nawet do przypadkowego spotkania z grupą dzieci z Flame of Hope i siostrą Anną. Pani premier podeszła do grupy stojącej przy drodze na skraju dżungli i po miłej rozmowie przyjęła zaproszenie do Ośrodka.

Szczegóły w biuletynie: Maj 2019

Co się wydarzyło w wiosce trędowatych? Niedawno odwiedziła ją dwójka wolontariuszy z Australii: Peter i Ben. Pisaliśmy o tym we wcześniejszych Aktualnościach. Peter był bardzo poruszony widokiem staruszki leżącej na klepisku w nędznym szałasie. Postanowił zbudować dla niej mały domek i po wyjeździe przysłał na to pieniądze. Minęło trochę czasu zanim siostra mogła przystąpić do realizacji tego pomysłu. Pewnej niedzieli znalazła wolną chwilę i udała się do wioski, żeby rozeznać się w potrzebach kobiety. Zastała ją leżącą na podłodze, bardzo wycieńczoną, z wysoką gorączką. Według relacji sąsiadów, staruszka od trzech dni nic nie je, odmawia też picia. Siostra Anna wróciła do domu po lekarstwa i jedzenie, przekonała ją, żeby napiła się wody, przyjęła leki i zjadła trochę ryżu.

W tej sytuacji trzeba było działać natychmiast. Siostra zaangażowała ekipę, zakupiła materiały i można było zacząć budowę. I wtedy zdarzyło się coś zaskakującego – samochód z materiałami i murarzami został zatrzymany przez grupę mieszkańców blokujących wjazd do wioski i sprzeciwiających się budowie domu. Przyjechała siostra Anna, wezwana przez robotników, i jej także nie wpuszczono. Stał przed nią tłum ludzi wyraźnie wrogo nastawionych, wygrażających pięściami, wykrzykujących coś w jej kierunku. Siostra Anna znała twarze tych ludzi, byli między nimi odbiorcy paczek żywnościowych, które przywozi im co miesiąc, był nawet mężczyzna, któremu zbudowano dwupokojowy dom z werandą. O co im chodzi? Sytuację udało się wyjaśnić i opanować dzięki pomocy chłopaka, na oko 18-latka, który przyjechał na rowerze. Stanął pomiędzy siostrą a tłumem osłaniając ją, jak tarcza, zaczął zadawać pytania i dowiedział się, że sprzeciwiają się budowie domu dla staruszki, bo inni w wiosce też mają złe domy, a ona ma dwóch synów, którzy mogą się nią opiekować. Prowodyrką była kobieta mieszkająca w stosunkowo dobrym domu. Chłopak – siostra nadała mu imię Daniel – potrafił im wytłumaczyć, że staruszka faktycznie jest samotna, synów przy niej nie ma i na żadną pomoc z ich strony nie może liczyć. Gdyby się nią opiekowali, to zawieźliby ją do szpitala, dali jedzenie, a nie pozwolili, żeby leżała na ziemi, jak pies. Tłum stopniowo się rozrzedzał, wreszcie ludzie się rozeszli i można było wjechać do wioski. Daniel natychmiast zabrał się do rozbiórki szałasu, dołączyło się do niego kilka osób. Zapewniono siostrę, że może bez obaw budować, bo ta staruszka rzeczywiście najbardziej potrzebuje pomocy.

Od tego momentu można było już normalnie działać. Siostra Anna umieściła kobietę w szpitalu, gdzie dano jej leki i kroplówki. Nie była bardzo chora, tylko wycieńczona. Po kilku dniach można było ją odebrać i przewieźć do budowanego domu. Zadbano o łóżko dla niej i jedzenie. Siostra cały czas nadzoruje budowę i opiekuje się staruszką.

A więc, sytuacja została opanowana i wszystko wróciło do normy. Ale, dlaczego doszło do tego incydentu? Co skłoniło ludzi do takiego zachowania? Siostra Anna jest bardzo zszokowana, ale nikogo nie obwinia. Zdaje sobie sprawę z ich biedy i z własnych ograniczonych możliwości udzielenia pomocy. Traktuje swoją działalność jako misję a związane z nią przykrości jako cierpienie w imię Boga. Z pewnością ubóstwo tych ludzi i mnogość potrzeb były bardzo ważnymi czynnikami. Nie bez znaczenia jest też tradycyjnie niska pozycja wdów i starych kobiet w rodzinie i w społeczeństwie. Ich los jest szczególnie ciężki. Ale warto też zauważyć, jak łatwo można manipulować tłumem i wzbudzać wrogie emocje na tle roszczeń wobec darczyńców. Oczywiście, to był tylko jeden incydent, wrogie postawy nie były silne i ludzie szybko zrozumieli, że nie mają racji. Jest to jednak ważne doświadczenie.

Szczegóły w biuletynie: Maj 2019

Grupa OPP nr 10651 „Płomień Nadziei”
Działa w ramach fundacji Sedeka

Zapraszamy do wpisania się na listę mailingową

Kontakt
email: kontakt(at)plomiennadziei.org.pl